loading...
   
  przewodnikterespol
  LEGENDY
 

FOSA I SKARB

Bardzo dawno temu w Terespolu koncentrował się zarząd dóbr Jana Flemminga- właściciela miasta i okolic. Okazały pałac i obszerne budynki administracyjne były tego dowodem. Dzisiaj nie ma śladu pałacu, zniknęły kanały i piękne ogrody. Ale pozostała- fosa. Co więcej, jest w niej nawet trochę wody. Miejscowi ludzie z niezrozumiałych powodów usiłowali zasypać fosę i wodę. Jednak woda w fosie uparcie powraca i ciągle tam błyszczy. Ukryty jest tam bowiem skarb. Tylko naiwni mogą sądzić, że ta fosa może być zasypana wpierw, nim skarb zostanie wydobyty z ziemi. Nic bardziej błędnego! Wody jest z czasem coraz więcej z powodu zakłócania przez ludzi estetyki terenu, bowiem fosa nie cierpi bałaganu i często „płacze”. Wszyscy, którzy usiłują zasypać fosę i znajdujące się w niej resztki wody, muszą wpierw odnaleźć ukryte w okolicy skarby. Ci, którzy zadbają o estetykę tego miejsca i odsłonią własną kulturę osobistą- być może odsłonią również ukryte w ziemi skarby.

 DZIEWIĘĆ SUCHYCH SIÓSTR

Dawno temu w Neplach mieszkała bardzo biedna, ale zaradna rodzina. Rodzice dziesięciorga rodzeństwa bardzo młodo zmarli. Cały ciężar utrzymania spadł na jednego brata. Utrzymywał on swoje siostry z połowu ryb. Krzna jest hojna dla dobrych ludzi i nie szczędziła im tego jedynego środka utrzymania. Ludzie z zazdrością spoglądali na ich zgodę, pracowitość i zaradność.

Pewnego razu brat nie powrócił do domu, siostry zaniepokojone jego nieobecnością wyszły na brzeg Krzny w poszukiwaniu kochanego braciszka. Wołały, szukały- jednak bez skutku. Brata ani śladu! Cóż miały począć biedne siostry? Były bezradne- zaczęły płakać. Ponieważ brat ciągle nie wracał, a siostry ciągle płakały, zaczęły się tworzyć najpierw małe, a z czasem coraz większe i większe jeziora łez. Pogrążone w głębokim żalu panny, wylewając strumienie łez, zaczęły słabnąć, słabnąć. Stała się w końcu tragedia. Stojące przez wiele dni, tygodni, nad brzegiem Krzny, siostry z żalu i tęsknoty zaczęły umierać. Pewnego ranka mieszkańcy Nepli zobaczyli nad Brzegiem Krzny dziewięć uschniętych drzew. Tragedię  rodziny spowodowała zazdrość ludzka, czego dowodem mogą być nawet do dziś czuwające siostry- zamienione w suche drzewa i jeziorka powstałe z ich łez.

 KAMIENNA BABA

       Neple od sąsiedniej wsi Krzyczew oddziela piękne wzgórze porośnięte sosnowym gajem, które słynie z bardzo brzydkiego- niestety- spełnienia klątwy. Otóż bardzo dawno temu, w pewnej rodzinie  w okolicy zdarzył się wielki dramat. Córka sprzeciwiła się woli matki i sama wybrała sobie kandydata na męża. Dramat polegał na różnicy zdań, bowiem matka za nic na świecie nie chciała wybranki córki za zięcia i po długich dyskusjach, nie mogąc przekonać córki do zmiany decyzji, skwitowała to jednym zdaniem: „Bodajbyś się w kamień zamieniła- niż miałabyś go poślubić”.   Na co córka odpowiedziała: „Ja go poślubię- jadę do kościoła”. Jak postanowiła, tak też zrobiła. Z wielkim szlochem jechała wraz z drużbą do kościoła. Co chwila wycierała potok łez, ale nie bacząc na nic jechali dalej. Roztrzęsionej pannie młodej wypadła chusteczka z drżącej dłoni. Uprzejmy drużba chusteczkę podniósł i szybko podał j ją młodej. Fakt powtórzył się po raz kolejny, ale tym razem chusteczkę podniosła druhna. W końcu młodej chusteczka wypadła po raz trzeci. Dziewczyna nie chcąc nadwyrężać uprzejmości drużby, szybko sama wyskoczyła z powozu, aby podnieść chusteczkę. I stało się! Panna młoda zamieniła się w kamień. Wypełniły się słowa strasznej klątwy.

      

MAŁPI GAJ

Pomiędzy przejściem kolejowym, a dworcem w Terespolu znajdował się niezbyt estetyczny kawałek gruntów, który był nazywany przez okolicznych mieszkańców Małpim Gajem. Najważniejszy wpływ na jego powstanie miał chmiel- uprawiany na potrzeby własnych browarów. I to chyba ten chmiel ciąży na mieszkańcach Terespola do dzisiaj. Nic nie pomaga zmiana estetyki tego miejsca- Małpi Gaj pozostanie na zawsze Małpim Gajem. Głośne śmiechy, bełkot, płacz i inne dziwne odgłosy- można tam usłyszeć mimo braku widocznej osoby. Niektórzy wiedzą, że są to furmani, murarze i inni budowniczowie Terespola sprzed wieków! Wracają tu, gdzie zaprzepaścili w karczmach i szynkach zapracowany przy odbudowie miasta grosz. Targani rozpaczą ostrzegają przed takim postępowaniem żyjących braci. Chcesz się przekonać, czy grozi ci pokuta razem z nieszczęśnikami z przed wieków? Przyjdź o północy do Małpiego Gaju. Mimo modernizacji magia tego miejsca nadal trwa! 

 

 SZCZUPAK W OKULARACH

W Neplach od  wielu lat w wodach Krzny jest wspaniały, duży szczupak w okularach. Dotychczas ukazał się kilku rybakom, którzy zachowywali wszystkie zasady wędkowania. Szczupak obrońca- pragnie chronić swoich wodnych kolegów przed kłusownictwem. Stąd chyba te okulary, które być może mają tajemną moc i dają mu możliwość dobrej penetracji rzeki. Jeżeli lubisz rybę, chcesz ją złowić, weź kartę rybacką i przyjdź nad Krznę. Możesz przeżyć niewiarygodną przygodę, o jakiej nawet we śnie trudno pomarzyć. Możesz spotkać szczupaka, którego inne rzeki nie mają szczęścia posiadać.

 

KOMORA

Między Krzyczewem, a Bohukułami na skraju lasu jest jeziorko przez miejscowych zwane „Komorą”, które kryje w sobie tajemnicę wyjątkowego skarbu- Kasy Pułkowej. Lustro wody Komory skutecznie chroni Pułkową Kasę i być może czeka na właściwego poszukiwacza skarbów. Często słychać- głównie o północy- odgłos przesypywanych ze skrzyni do skrzyni złotych monet. Jednak niewielu jak dotąd mogło usłyszeć ten miły odgłos. A może Ty jesteś wybranym? Czy już próbowałeś otworzyć skrzynię? Czy słyszałeś brzęk złotych monet? Jeśli tam jeszcze nie byłeś, to wybierz się jak najszybciej. Bądź sam na skraju lasu przy „Komorze”, a los przyniesie Ci być może… wiele radości.

 

ZATOPIONE DZWONY

Pociej wybudował niegdyś w Terespolu okazałą, murowaną cerkiew, a kolejny właściciel Terespola- Flemming ufundował dla tej cerkwi wolno stojącą dzwonnicę, w której umieścił dwa spiżowe dzwony. Większy dzwon wydawał basowe dźwięki. Używany był wtedy, gdy Terespol nawiedzała jakaś trwoga. Mniejszy dzwon wydawał delikatne dźwięki i nawoływał do modlitwy. Tak było przez wiele lat, dopóki Terespola nie zajęli Rosjanie. Kiedyś upatrzyli sobie terespolskie dzwony i postanowili przewieść je do Brześcia. Podczas przejazdu przez drewniany most na Rogatce, most ten nie wytrzymał ciężaru i zawalił się do wody. A razem z nim utonęły dzwony, konie i ludzie.Zaczęły się dziać w tym miejscu dziwne rzeczy. Chociaż nikt nie umiał ich odszukać, dzwony te odzywały się nieraz w głęboką noc. Słychać je czasem i dzisiaj. Trzeba się tylko dobrze słuchać.

 

 CARYCA

Na terenie Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego w okolicach wsi Łobaczew znajduje się uroczysko Caryca. Jest to kompleks wspaniałych kilkudziesięcioletnich drzew z rzadka rozrzuconych pośród łąk. Łąki te są siedliskiem wielu unikatowych ptaków i zwierząt. Drzewa są bardzo wdzięczne tym wszystkim ludziom, którzy uratowali je przed wycięciem. A tym, którzy wydali pozwolenie na ich wyrąb, chcą pokazać, że i one, i całe ich otoczenie są wyjątkowe. Zwierzęta i ptaki właśnie tam witają wiosnę, a jesiennymi zlotami zamykają sezon letni. Dzieje się tak tylko w tym jednym miejscu na świecie. Drzewa zaś dumnie strzelają w niebo i ochraniają zwierzęta. Już raz udowodniły swoją siłę broniąc się przed zakusami złych ludzi. Może oprócz dobrych ludzi sama Caryca wstawiła się za nimi zza grobu? Koniecznie musisz odwiedzić to baśniowe miejsce! Przyjedź i uszanuj przyrodę- a otrzymasz od niej zapłatę.

 

KOPYTO DIABŁA

Dawno temu żył w Błotkowie dziwny człowiek- Cyryl. Każdego dnia siedział w domu przy oknie i czytał jakieś książki. Wieczorem chował je do kufra, zamykał na klucz i wychodził z domu na całą noc. Ludzie opowiadali, że były to zakazane książki, gdyż dotyczyły czarów. Ludzie bali się tego człowieka i schodzili mu z drogi.

Nie bał się go tylko Głupi Jakub, młody chłopek- roztropek. Spotkał on kiedyś Cyryla, kiedy ten wychodził z domu późną nocą. „Pójdę z tobą”- powiedział. „Jak chcesz, to chodź, ale ostrzegam, że możesz zobaczyć coś strasznego, od czego stracisz rozum”- odpowiedział Cyryl. „I tak jestem głupi”- powiedział Jakub i poszli obaj Błotkowem w stronę torów. Torami skręcili w kierunku Polatycz i tak doszli do miejsca, gdzie znajdował się niewielki most.

„Ja pójdę pod ten most, a ty tu na mnie czekaj”- powiedział Cyryl. I tak też zrobił. Długo nic się nie działo, aż w końcu rozległ się potężny huk pod mostem, jakby w to miejsce uderzył piorun. Przeląkł się Jakub tych czarów i wrócił do domu. Kiedy przez klika dni Cyryla nie było w domu, Jakub opowiedział o wszystkim sąsiadom. Poszli więc wszyscy obejrzeć to miejsce z bliska. Pod mostem zobaczyli wypalony ślad kopyta, który się jeszcze tlił, a w powietrzu unosił się zapach siarki. Ślad ten można oglądać do dzisiaj, jako ostrzeżenie przez magią i czarami. Ale lepiej tam nie chodzić…

 

 BOCIAN

Kiedyś jeszcze w czasach Jadźwingów żył na Podlasiu człowiek dobry, ale ciekawy i nie dający się zastraszyć. Pewnego dnia zawołał go Wielki Perun- Bóg Gromów i powiedział:

-Oto masz wór wielki i ciężki. Zamknąłem w nim wszystkie plagi i nieszczęścia świata, zanieś go aż do Bugu i wrzuć w fale, ale pamiętaj, żeby go nie otwierać.

-Człowiek obiecał tak uczynić, ale w czasie drogi przybył do małej polanki w lesie, gdzie tańczyły złe duchy w świetle księżyca. Jeden z nich powiedział:

-I czegóż Ty się boisz? Przecież trzeba zobaczyć te plagi i nieszczęścia, żeby je poznać.

Więc człowiek otworzył worek, wtedy wszystkie plagi i nieszczęścia ziemi radośnie uciekły ze swego więzienia. Nie wiedząc, co czynić, człowiek szybko powrócił do Peruna i wszystko mu opowiedział.

-Pchnąłeś w świat biedę, więc żeby Cię ukarać, skazuję Cię na wieczną ciszę i żal wiekuisty. Nie będziesz miał ani kraju ani domu. I biorąc kawałek węgla, uderzył człowieka w głowę. Wtedy winowajca stał się bocianem. Bocian od tej chwili nic nie słyszy, nie ma kraju rodzinnego i jest skazany na wieczny żal, z którego dziób i nogi mu czerwienieją.

 

MUCHARYNIEC

Miejsce to znajduje się w lesie należącym do wsi Krzywowólka, niedaleko Sławatycz. Jak głosi legenda stała tam niegdyś cerkiew, która pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach zapadła się pod ziemię…Teren ma kształt koła, jest bagnisty i porośnięty roślinnością wodną. Na samym środku jest wysepka. W miejscu tym znaleziono dwa głazy z odciskami w kształcie stóp, także ślad krzyża i jeden przypominający różaniec. Podobno ślady stóp należą do Matki Bożej…Słyszano, że każdy kto tam się znajdzie błądzi i nie może znaleźć drogi powrotnej, ale obecnie niewiele jest takich osób. Obecnie jeden z głazów z Mucharyńca znajduje się przy dawnym ośrodku zdrowia w Krzywowólce.

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (11 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=